bLO[G/K] o zWiERZeniaCH zWiERZ@

bo Te (LUx ΛÚKειον vel.on LÝKeion vel.on L[Y/U]Caon Pi[c/x]Tus) przeRÓŻne SOM

MO[D/T]ylem jestem, czy[N]Li

B@Ter(Y)-FLy/ feAR/FieLD/feEL dRill (ART)ef(F-æct) E(Si)MulaTor Lev(ing)el R[H]oOM

https://www.youtube.com/watch?v=bkco-UTgHcM

https://swiatowaliga.blogspot.com/2017/04/wielkanocny-rytua-podnosci.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Sphenoid_bone

https://depopulacja.blogspot.com/2017/01/sztuczne-urazy-psychiczne-czyli-projekt.html

SOFt T[R]AVi-sTOCk M.K. (c)ULT(U)Ra pRoJE(c)T  https://thepiratebay.org/search.php?q=shutter+island+2010&video=on&search=Pirate+Search&page=0&orderby=

Cyt. siebie:
KROPiDŁO, „Ś&Migło” śmigus-DYNgus, i Świecenie JAJek:
cyt.: {„Szok termiczny”

zażegnał serię klęsk badawczych

Pierwsze próby izolowania bakterii, promieniowców i grzybów z próbek materiału, pochodzącego z krypty grobowej i insygniów królewskich, nie dały rezultatów w postaci rozwoju kolonii mikroorganizmów. Innymi słowy, nie powiodło się zastosowanie techniki posiewów na różnych pożywkach wybiórczych, poddanych wielodniowej inkubacji w termostacie o temperaturze około 10°C. Dalsze próby uzyskania wzrostu kolonii mikroorganizmów za pomocą następnych, i to identycznych analiz tego materiału badawczego – okazały się również negatywne.

– Po takich niepowodzeniach – wspomina profesor [Bolesław Smyk] – zdawałem sobie sprawę, że moja sytuacja mikrobiologa badacza jest w tej próbie sił poważnie zagrożona! Liczyłem na wydobycie mikroorganizmów uśpionych w krypcie, a tymczasem – mimo otwarcia grobu i wprowadzenia do niego wilgotnego, ciepłego powietrza – mikroby znajdowały się wciąż w stanie skrytobiozy i do życia nie dały się przywrócić mikrobiologowi z drugiej połowy XX wieku. Praktycznie byłem więc przegrany w tej współcześnie stosowanej metodzie „łowienia mikrobów”. Ale nie chciałem i nie mogłem uznać swej przegranej z drzemiącymi mikrobami. Myśl o klęsce pobudzała moją wyobraźnię do dalszych poszukiwań. Zdawałem sobie sprawę, że w tym osobliwym przypadku krakowskim możemy mieć do czynienia z różnymi grupami fizjologicznymi bakterii i grzybów, przystosowanych do życia w niskich temperaturach (od 0° do 10°C). W tej sytuacji stosowanie niskich temperatur do aktywacji przetrwalnych form bakterii psychrofilnych (wspomnianych już wcześniej Bacillus i Clostridium) nie mogło nam dać pozytywnych rezultatów. Rozpocząłem więc liczne eksperymenty z aktywacją termiczną, to znaczy zastosowałem „szok termiczny”. Używaliśmy pożywek płynnych i stałych – zestalanych za pomocą agar-agaru (czyli substancji utwardzającej pożywki dla mikroorganizmów). Dzięki temu uzyskaliśmy wstępny sukces: nastąpił wzrost pierwszych kolonii bakterii! Coraz bardziej realna stawała się nadzieja, że kiełkowanie bakterii i zarodników grzybów uzyskamy właśnie metodą „szoku termicznego”. Muszę tu zorientować pana, na czym ów „szok” polega…

Co prawda informacje te mogą być ważne i w pełni zrozumiałe jedynie dla wąskiej grupy specjalistów, ale im również winni jesteśmy tutaj wyjaśnienie. Otóż dzięki wprowadzeniu do techniki mikrobiologicznej aktywacji termicznej, czyli „szoku termicznego”, to znaczy działania temperaturą 60°C na odpowiednio przygotowane próbki rozcieńczeń materiału analitycznego w wodzie o pH=7,2–8,0 przez pięć do dziesięciu minut, uzyskano na odpowiednio dobranych podłożach wybiórczych, zawierających niezbędne składniki odżywcze – organiczne i nieorganiczne, wyraźny wzrost kolonii mikroorganizmów znajdujących się dotychczas w stanie anabiozy. Z doświadczeń wynika, że biologiczny efekt kiełkowania form przetrwalnych bakterii i zarodników grzybów pomogły uzyskać następujące czynniki: temperatura 50-60°C, czas działania od pięciu do dziesięciu minut dla bakterii i nieco dłuższy dla zarodników grzybów oraz odczyn środowiska pH=7,2–8,0 dla bakterii, a około 6,2 dla zarodników grzybów. Wszystko to odnosi się tylko do tych mikroorganizmów, które w krypcie przetrwały blisko pięćset lat! Zauważono przy tym, że kationy Ca⁺⁺ wpływają korzystnie na szybkość aktywacji termicznej przetrwalników bakterii; słabsze działanie dało się zauważyć przy Mn⁺⁺, C⁺⁺ [brak wpisu w druku wpisałem jako możliwy – będący wyjątkiem zachowawczym] przyp. własny

i Mg⁺⁺. Dodatek 0,02 milimola adeniny i 0,01 milimola fruktozy lub glukozy przyczynia się do podniesienia zdolności kiełkowania przetrwalników bakteryjnych.

Profesor podkreśla: – Wprowadzenie „szoku termicznego” do metodyki badawczej pozwoliło na uzyskanie pełnego składu mikroflory,  występującej zarówno na szczątkach, jak i insygniach królewskich oraz w tak zwanych niszach ekologicznych krypty grobowej Kazimierza Jagiellończyka. Udało się wyodrębnić i zidentyfikować wraz z określeniem przynależności taksonomicznej bakterie z rodzaju Bacillus, Clostridium, Mycobacterium i inne. Dalej: promieniowce z rodzaju Streptomyces oraz grzyby z rodzaju Alternaria, Chaetomium, Aspergillus, Penicillium, Chrysosporium, Trichoderma, Vertieillium i wiele innych nie znanych mi dotąd form, których przynależności taksonomicznej nie udało się oznaczyć. Wspólnie z profesorem Rudolfem Kozłowskim uznaliśmy więc, że te wszystkie mikroorganizmy mogą stanowić zagrożenie jakości i trwałości reliktów, wydobytych z grobu. I praktycznie na tym zakończyliśmy badania o znaczeniu konserwatorskim. Pozostało nam jeszcze zniszczenie żywotności tych mikroorganizmów, znajdujących się w stanie życia utajonego na wydobytych reliktach i w krypcie grobowej. Niemal natychmiast wyrósł nam nowy problem: w jaki sposób, za pomocą jakich preparatów można by dokonać zabiegów chemicznych, aby teraz i na przyszłość ochronić wszystkie relikty przed niszczącym działaniem mikroorganizmów? Po licznych próbach oddziaływania różnymi toksycznymi związkami chemicznymi na formy przetrwalne i hodowle mikroorganizmów uznaliśmy, że najlepszym preparatem będzie tlenek etylenu, zwany popularnie ETO, produkcji firmy Fluka ze Szwajcarii. Jest to bowiem jeden z najlepszych preparatów chemicznych, odznaczający się dużą toksycznością w stosunku do mikroorganizmów. Po działaniu tlenkiem etylenu formy przetrwalne bakterii i zarodników grzybów stają się niezdolne do kiełkowania. ETO – niezależnie od silnych właściwości toksycznych – nie pozostawia żadnych śladów i nie wywiera ujemnego wpływu na jakość i trwałość reliktów. (W połączeniu z dwutlenkiem węgla jest zresztą stosowany przez NAS[S]A do wyjaławiania pojazdów kosmicznych). Zniszczyliśmy więc żywotność mikroorganizmów, występujących na szczątkach królewskich, na insygniach, a także w całym wnętrzu komory grobowej.

Na tym zabiegu konserwatorskim zakończono pierwszy, niejako użytkowy etap wawelskich badań mikrobiologicznych. [Badania tzw. n(a/ie)uk-owców, mających na celu jedynie prześciganie się w skuteczności całkowitego unicestwiania wszytkiego co sobie s(ż)yje (o czym ci naukowcy nie mają najmniejszego pojęcia – co z resztą sami przyznają – od razu ujawnia się przy tym agenda prawdziwego ceLu powołania, istnienia i finansowania dalszych badań wszelkich NASSI/NATO LiTerkowych agencyjek (na usługach tzw. za-rządów) Gdyby Je (Pojęcie) Ci nieuk-owce mieLi, wiedzieliby że, KOMBiNA-Trują, jak zniszczyć samych siebie, aby przetrwać mogły bałwany, a władza mogłaby zachować ciągłość ILuzji – komentarz zbyteczny] przyp. własny

Po „szoku termicznym” – następny szok

Za raportem opublikowanym w niemal niedostępnych „Studiach do Dziejów Wawelu” przypomnijmy kilka okoliczności poprzedzających otwarcie laboratoryjnego termostatu.

30 lipca 1973 roku profesor Bolesław Smyk z zespołem podjął mikroskopowe obserwacje wnętrza krypty króla Kazimierza i jej zawartości, jednocześnie pobrał odpowiednie próbki do opisanych badań mikrobiologicznych: mianowicie dwadzieścia cztery z wnętrza krypty, z elementów drewnianych i z trumny króla oraz pięć próbek grobowego powietrza. Oczywiście zachowywano przy tym wymogi czystości mikrobiologicznej, pobierając próbki z miejsc, z którymi archeolodzy nie mieli kontaktu; same badania wykonywano w specjalnych klimatyzowanych termostatach w warunkach tlenowych i beztlenowych. Prace toksykologiczne zmierzały do ustalenia optymalnych dawek toksycznych substancji biologicznie czynnych, niszczących wyodrębnione mikroorganizmy (tlenowe i beztlenowe) w badanych środowiskach. Chodziło bowiem o to, żeby zniszczyć żywotność wszystkich mikroorganizmów bez naruszania struktury, trwałości i jakości wszelkich elementów organicznych i nieorganicznych, wchodzących w skład wnętrza krypty królewskiej.

Światu nie jest znany żaden inny podobny przypadek ożywienia (po tak długim czasie) bakterii związanych ze środowiskiem człowieka. Toteż nasz uczony skromnie powiada, że była to jedynie „kwestia szczęścia”. Bo przecież nie każdy mikrobiolog ma możliwość eksperymentowania na szczątkach przechowywanych w specyficznych warunkach przez prawie pięć wieków. Nie wszędzie bowiem bakterie mogą przetrwać w stanie życia utajonego. Poza tym powodzenie całej akcji mikrobiologicznej uzależnione było od samego sposobu pobierania próbek z krypty. Jej środowisko nie mogło zostać skażone; każde wcześniejsze dotknięcie ręką czy narzędziem wniosłoby miliony, a nawet miliardy bakterii. Na pewno nie wszystkie znalezione w grobowcu bakterie pochodziły z XV czy początków XVI wieku, gdyż większość z nich przynajmniej przez sto lat miała wystarczającą ilość pożywienia, aby dalej rozwijać się i rozmnażać. No, a poza tym…

– Wszystko zależy od dobrania pożywek, a tej karmy dla bakterii i grzybów jest przecież sporo. – w roku 1974 profesor mówił o tym w wywiadzie, udzielonym Leszkowi Konarskiemu dla „Przekroju”. – Otóż angielski ośmiotomowy podręcznik „Methods in Microbiology” podaje aż sto osiemdziesiąt cztery przepisy specjalnych „potraw” dla grzybów. W naszej katedrze mamy specjalną „kuchnię”, w której „kucharki”, wszystkie po studiach chemicznych, „gotują” tę karmę. Oto dla przykładu początek przepisu na jedno takie danie dla bakterii: Do 100 mililitrów bulionu dodajemy 10-15 procent żelatyny. Mieszamy podgrzewając do 50°C w aparacie Kocha, do całkowitego rozpuszczenia. Następnie zobojętniamy roztworem NaOH i ustawiamy odczyn pożywki na pH=7,2. Celem wyklarowania dodajemy pianę z białka jaja kurzego, najlepiej białko jednego jaja na litr pożywki… i tak dalej. I tu rzecz ważna: po dobraniu odpowiednich pożywek musieliśmy je dostosować do tych produktów, jakimi bakterie i grzyby odżywiały się w wawelskiej krypcie. Dlatego też z pyłu trumiennego, dawnej zaprawy murarskiej, resztek drewna, szat zrobiliśmy ekstrakt zmieszany z pożywkami. Część bakterii „ożywialiśmy” w warunkach tlenowych, a część w beztlenowych, zachowując w jednym i drugim przypadku temperaturę 8-10°C, czyli taką, jaką zastaliśmy przy otwieraniu grobu. Dysponowaliśmy pożywkami selektywnymi, innymi dla różnych rodzajów bakterii, innymi dla grzybów. Wiadomo, że jeśli chcemy wyhodować bakterie odżywiające się ciałem ludzkim, pożywka musi mieć w swoim składzie białka, cukry, wodę, sole mineralne. Inne składniki potrzebne są dla grzybów, rozkładających drewno. Mimo przeniesienia bakterii na przygotowane z takim trudem pożywki – nic nam z początku nie chciało wyrosnąć. Zastosowaliśmy ów „szok termiczny”. I wtedy właśnie schowałem próbki do termostatu, utrzymującego stałą ciepłotę. Wcześniej zawiadomiłem profesora Rudolfa Kozłowskiego z Wawelu, że w grobowcu nie ma bakterii i można przystąpić do konserwacji szczątków. Pewnego dnia otwieram termostat i oczom nie wierzę. Tak jest, nie wierzę: na pokrytych różnymi pożywkami płytkach Petriego wyrosły wspaniałe kolonie bakterii i grzybów. Więc zdziwienie. Już prawie trzydzieści lat zajmowałem się mikrobiologią, ale niektórych – tego rodzaju – kolonii bakterii i grzybów nigdy wcześniej nie widziałem. Koniec końców ustaliłem nazwy bardzo rzadko spotykanych bakterii koloru czarnego i szarego oraz czarno i szaro zabarwione grzybnie. Brakowało mi jednak dwóch szczepów bakterii i w przypadku grzybów – trzech ich szczepów. I właśnie wtedy się zaniepokoiłem; tyle już lat byłem mikrobiologiem, ale wtedy zaniepokoiłem się poważnie. Część bakterii, z takim trudem wyhodowanych, poleciłem asystentom wrzucić w ogień… Pozostawiłem tylko nieznane kultury grzybów oraz te bakterie beztlenowe, które wcześniej oznaczyłem. Natomiast po zniszczonych pozostawiłem dokładną dokumentację… Zdaję sobie sprawę, że może z punktu widzenia nauki niezbyt dobrze postąpiłem, ale istnieje jeszcze rzecz, której na imię odpowiedzialność. Niewielu ludzi poza mikrobiologiami zdaje sobie sprawę, czym są bakterie. [jeżeli ktoś myśli/twierdzi/sądzi/pisze coś takiego, o Bakteriach wie zero, bo nie określa się Ich mianem „czym są”] przyp. własny

Te zniszczone mogły być zupełnie nieszkodliwe, mogły też nieść ze sobą nie znane nam choroby zakaźne. Ożywianie bakterii to zajęcie bardzo interesujące, ale też ogromnie odpowiedzialne. W próbce pobranej z kości kolanowej króla odkryliśmy grzyb-pleśń o nazwie Aspergillus flavus (Kropidlak żółty, złocisty); wytwarza on afla-toksyny, groźne substancje chorobotwórcze, powodujące między innymi różne odmiany raka i inne choroby. [Obecnie dyrektywą unijną stosowany na szeroką skalę w przemyśle spożywczym, do wydobywania m.in. pektyn z owoców do produkcji sztucznych soków.

[sic!] „Gronkowiec – jest to twór komórkowy, bakteria Gram-dodatnia, w postaci ziaren wielkości 0,5-0,8 mikrona, układająca się w postaci gron lub nieregularnie. Produkuje masę toksyn i w związku z tym wywołuje całą gamę schorzeń, najczęściej ropnych. Powoduje zmiany skóry, tkanki podskórnej, mięśni, kości, stawów, zapalenie płuc, wątroby, stany zapalne wsierdzia, osierdzia, zastawek serca, opłucnej i otrzewnej – zapalenie opon mózgowych, mózgu, ucha, oczu, zatok, zębów – słowem – jest to wróg całego ludzkiego organizmu. Można go zjeść z lodami, w nieświeżym mięsie, zarazić się nim wszędzie (wszędobylski drobnoustrój). Bardzo często szpitale są – niestety – rezerwuarami szczególnie groźnych odmian gronkowców, odpornych na dotychczas znane antybiotyki. Gronkowiec w organizmach zachowuje się różnie: niekiedy można z nim żyć latami nie wiedząc, że się go ma. Kiedy indziej jest dotkliwie odczuwany w jakimś  konkretnym miejscu ciała, to znów przejawia się w postaciach złośliwych. Zwłaszcza gronkowiec złocisty (usadowiony np. w głowie lub w pobliżu ważnych naczyń) – prowadzić może do śmierci. Szczególnie groźny jest gronkowiec złocisty u niemowląt, zupełnie jeszcze nie odpornych na tego rodzaju bakterie i w przypadkach powikłań pooperacyjnych, gdy organizm jest bardzo osłabiony. Żadna statystyka nie podaje ilości zgonów z powodu tego rodzaju ataków i powikłań pooperacyjnych, gdyż oficjalna karta zgonu powołuje się na główną przyczynę. Szpitale  zresztą niechętnie ujawniają takie dane, gdyż świadczy to źle o ich stanie sanitarnym.” str. 23] przyp. własny

Badania nad nim trwają. Znaleźliśmy także duże ilości grzyba o nazwie Aspergillus niger. Ten z kolei nie szkodzi człowiekowi, jest natomiast wielkim wrogiem substancji zabytkowej: kamiennej i drewnianej.

Rozmawiając z profesorem zimą roku 1974, odczuwałem nawet żal do niego. Po zapoznaniu się ze wstępnymi badaniami i dość nieoczekiwaną decyzją o spaleniu badanego materiału – w moim laickim umyśle zrodziła się wątpliwość. Przecież poza wspomnianą przez profesora możliwością, iż zniszczone przezeń bakterie i grzyby mogły być zupełnie nieszkodliwe lub powodować nie znane nam choroby zakaźne, teoretycznie należało się liczyć z czymś jeszcze: a może była to jedyna szansa odkrycia potencjalnych antyciał dla mikrobów, powodujących jeszcze dziś nieuleczalne choroby?

Myślę, że tego rodzaju wątpliwości dręczyły także mikrobiologa. W naszej późniejszej rozmowie zaznaczył jednak, że najistotniejsze mikroby zachował, nie rezygnując z ich – w szerokim pojęciu – rozszyfrowania. Przygotowywałem wówczas program telewizyjny i pamiętam, że dałem mu tytuł „Mikroświaty o makroznaczeniu”. W studiu nie było akurat profesora, podróżował gdzieś w dalekim świecie, jak to on zwykle, ale dalszy ciąg sprawy miała tymczasem dopisywać plotka o spełniającej się „klątwie Jagiellończyka…”.

Tym bardziej że stało się dokładnie tak, jak to profesorowie Smyk i Kozłowski na początku założyli. Pierwszą fazę stanowiły badania na użytek konserwatorski, a „gdyby coś z tego dalej wyszło” – w drugiej fazie postanowiono im nadać charakter naukowo-badawczy w szerokim tego słowa znaczeniu. Otwarty grób wielkiego króla podziałał znacząco na wyobraźnię uczonych.}

„Dlaczego Fleming przewraca się w grobie.” (Światowa kariera klątwy Jagiellończyka) str. 151-157; Zbigniew Święch, wyd. im. Warneńczyka (dawniej Wawelskie) Kraków 2004 r.} KOŃjec c(z)yta-tu

http://sterylizacja.org.pl/pliki/Przetrwalniki_bakteryjne_w_procesach_dekontaminacyjnych_Aleksandra_Garbusinska.pdf

cASPER the f-RiEN-D-LiE G-Host[-AGE]
https://www.youtube.com/watch?v=QlhcpJ46Ydk&list=PLEfoadn5_5Bj6m8Fm5SLtSE8Uu0vFBVMg

Asper –a –um 1) Ostry, Przykry, 2) Chropowaty, 3) Trudny, 4) CiERPki, 5) przen.: Prymitywny, 6) Groźny, GWAŁTowny, 7) ZŁOśLiwy.
Aspera –orum  1) Przeciwności, 2) Nieszczęście.
Asperatio –onis  1) Pogorszenie, 2) Chropowatość, 3) Surowość, 4) Powiększenie, 5) poena maior cum asperatione – zaostrzona kara najsurowsza (przy zbiegu przestępstw Lub przepisów ustawy).
Aspere  1) Przykro, Surowo (obruere aLiquem asperius – potraktować koogś surowiej), 2) Nieprzyjaźnie, 3) Gwałtownie.
{sic!} I. Aspergo –spersi –spersum – 3.  1) ROZPRASZAĆ, 2) [sic!] POKROPiĆ (WODĄ ŚWiĘCONĄ), 3) SYPAĆ, SiAĆ [z cH-MÓR], 4) przen.: DODAĆ, DoRZUCAĆ.
II. Aspergo –inis 1) SKRAPLANiE, 2) WiLGOĆ, 3) PLAMA, BRUD, [NiEBO], 4) przen.: RZĘSiSTE KROPLE, D[R]ESZCZ, 5) PoSYPANiE.
Asperitas –atis  1) Dzikość, Surowość, 2) Chropowatość, 3) Gwałtowność, Okrucieństwo, 4) Niesforność, 5) a. verborum – cierpkość słów.
Asperiter Szorstko, Chropowato, Surowo.
Asperitudo –inis   Chropowatość.
AspernabiLis –e  1) PogardLiwy, 2) GODny poGArDy.
Aspernamentum –i   Pogarda, Wstręt.
Aspernanter  PogardLiwie.
Aspernatio –onis   1) Pogarda, POniżanie, 2) Odmowa.
Aspernator –oris   Ten, kto wzgardził.
Aspernor – 1.  1) Gardzić, Odrzucać, 2) Odmówić, 3) Unikać czegoś, Wzdrygać się przed czymś.
Aspero – 1.  1) ZaOSTRZYĆ, 2) Uczynić coś szorstkim, 3) DrażNić, 4) Spotęgować, 5) przen.: WzBURZYĆ, RozJĄTRZYĆ, 6) pass.: RozGNiEWać się.
Asperosus –a –um  CiERŃisty.

cyt.: {Przyjrzyjmy się niektórym mantrom katolickim:

-”moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina” – tę mantrę powtarza się jako anty-afirmację. W medycynie klasycznej takie postępowanie znane jest jako odwrotność efektu placebo, czyli nocebo. Dodam tutaj, że w medycynie placebo ma ponad 30% skuteczności. Wiele lekarstw ma skuteczność na poziomie placebo. Jeszcze więcej ma skuteczność mniejszą niż placebo albo wręcz na granicy błędu statystycznego. A teraz odnieście to do efektu nocebo i jego potencjalnej niszczycielskiej siły. O ile afirmacja, czyli kod pozytywny ma za zadanie „nastroić” podświadomość, i kto wie, może też głębsze warstwy naszego jestestwa, na wszelkie pozytywne wydarzenia, o tyle powyższa mantra katolicka jest tego odwrotnością;

-katolicki kapłan: „dla jego bolesnej męki„, odpowiedź owieczek: „miej miłosierdzie dla nas i całego świata” – i to zapętlone wiele razy. Dotyczy to także większości litanii, których treść jest przesiąknięta bólem, cierpieniem, poczuciem winy, rozpaczą. Tutaj automatyzacja psychiki i sparaliżowanie woli człowieka jest niezwykle silne, a zwielokrotnione powtarzanie negatywnych kodów dodatkowo je wzmacnia.

-”panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja” – ta mantra wypowiadana jest po około 3/4 mszy, gdy człowiek jest już w stanie specyficznego odrętwienia, bliskiego stanowi alfa. Dodam, że ta mantra także jest lustrzanym zaprzeczeniem afirmacji. W afirmacjach pozytywnych mówimy w czasie dokonanym, np: „panie, dzięki Ci za Twą obecność i za Twe słowa, które przyczyniają się do uzdrawiania mojego życia na wszelkich jego obszarach tu i teraz„. W przypadku mantry katolickiej – czyli anty-afirmacji, mamy to odłożone w mglistą i bliżej nie określoną przyszłość. A podświadomość pewną wadę: nie widzi ona przyszłości. Dodatkowo Bóg jak nie chciał, tak wciąż nie chce powiedzieć tego słowa i uzdrowić nieszczęsnej katolickiej duszy. Po prostu milczy jak zaklęty, na złość miliardom ludzi codziennie składającym dłonie w nieskutecznej modlitwie.

-”Prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze, lecz na wiarę swojego kościoła” – co tu dużo mówić, jest to klasyczna mantra wbijająca się w o dziwo typowo katolickie przekonanie: „hulaj dusza, piekła nie ma”. Oczywiście, piekła nie ma, pod warunkiem, że chodzisz do kościoła, spowiedzi, i umrzesz w stanie łaski uświęcającej. W przeciwnym razie trafisz prosto do najgłębszych odmętów piekielnych!

Pierwszy człon tej mantry jest szczególnie interesujący, w świetle wychodzących co chwila skandali pedofilskich wśród rzymskokatolickiego kleru. A więc: „prosimy Cię, nie zważaj na grzechy nasze„? Sprytne, naprawdę sprytne.

zbiorowa hipnoza w kościele

Na pewno zauważyliście, iż w kościele wszelkie warunki sprzyjają do powstania specyficznego, opisywanego wyżej, stanu uspokojenia, odrętwienia, wyłączenia pewnych funkcji umysłowych. Jakie tym razem warunki fizyczne temu sprzyjają?

-brak wentylacji w kościele – pozamykane okna, witraże. Ma to jeden cel – zmniejszenie ilości tlenu w budynku. Gdy tlenu jest mało, to zdolności decyzyjne mózgu, w tym do trzeźwej oceny sytuacji, maleją.

-wpadnięciu w ten specyficzny trans sprzyja także ograniczenie ilości światła jakie wpada do wnętrza kościoła. Większość witraży jest zamalowana, a oświetlenie to skąpe, elektryczne lampy.

-brak kontaktu ze światem zewnętrznym w kościele (witraże i sztywna zabudowa). Niczym w kasynie – nie można zobaczyć, co jest na zewnątrz i tym samym nie można poczuć, że jest się jednością ze światem zewnętrznym. To sprzyja budowaniu podświadomego wizerunku wspólnoty kościoła – „my, kościół, kontra oni, Ci na zewnątrz, czyli bezbożnicy, lewacy, heretycy”.

-brak poczucia czasu. I tutaj znowu ten sam trick, który jest stosowany w kasynach. Otóż w kościołach nie ma zegarów. A spoglądanie na własny zegarek jest traktowane podczas mszy za jedno z największych przewinięć i nietaktów, o czym często wspominają księża na katechezach, strofując katolicką dziatwę.

-kapłan stoi na podwyższeniu, podobnie jak polityk na wiecu. Zaś stadko owieczek stoi zawsze poniżej owego podwyższenia. Ma to w jasny sposób zakomunikować podświadomości hierarchię. Podobnie jest w wieżowcach wielkich korporacji: prezesura i dyrekcja mieści się zwyczajowo w górnych piętrach.

-kadzidła. Tutaj mamy do czynienia z efektem „pobłogosławienia”, „naznaczenia”, stygmatyzacji, takim samym, jak podczas kropienia wodą święconą. Kreuje to podświadome myślenie w stylu: „my, naznaczeni w/w rytuałem, kontra oni, nie naznaczeni, a więc źli”.

mroczne rytuały magiczne katolicyzmu

Osobną sprawą jest znaczenie magiczne rytuałów, jakie przeprowadza u siebie kościół katolicki. Mają one specjalne, naznaczające i blokujące funkcje duchowe znaczenie. Cała istota katolicyzmu to w zasadzie zablokowanie 99% „opcji” duchowych, albo za pomocą takich rytuałów, albo poprzez zakazy. Wg nauk kościoła medytacja zła, afirmacje złe, i wszystko pokrewne – jest złe. Dobre jest tylko składanie rąk co niedziela w kościele. Ale to nie ma nic wspólnego z duchowym rzemiosłem i kreowaniem swojej autentycznej boskości na Ziemi, tej Ziemi.

Cytuję: „Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału – chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana..

Tak, szatana – już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się, że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?… Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli coś wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę.”

Kościół katolicki to okultystyczny złodziej dusz!

Cytuję:

„Pierwsza była intuicja, wnioski sformułowałem później. Prawdziwa natura działań kościelnych jest odmienna od ogólnie panujących poglądów i pozorów jawiących się w kontakcie z kościołami. Oceniam ją jako skrajnie negatywną, obliczoną na konkretne skutki. Pierwszy etap moich rozważań to stwierdzenie, że kościelni funkcjonariusze kradną ludziom dusze. Żeby być dobrze zrozumianym wyjaśnię jak rozumiem pojęcie duszy.

Dusze, to centra mocy człowieka. Mają one naturę namacalną w tym znaczeniu, że nie należą do jakiejś niedostępnej, duchowej sfery, tylko że ich obecność jest potrzebna człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Tak wierzą ludy szamańskie. Jest to podstawowe centrum człowieka, które sprawia, że jest on zdrowy, wolny i może normalnie funkcjonować. Duszę można utracić.”

Cytuję: “Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę – jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) – i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa – Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił (hahaha)się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Jezusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału – chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana… Tak, szatana – już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?… Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli coś wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię.

Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakRAM SAHAsRara. Przez ten czakRAM dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej – kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić.

Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem [{Dz/J}in] aDżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd.

Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy. Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna… Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym – nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji. Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu.

Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egREGOra. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. EgREGOr ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania.

Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egREGOrowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egREGOr. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci – nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sansKrycie jako [Kind] KUNDalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałam. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański – ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór. W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

Powyższy tekst jest wynikiem moich kilkuletnich obserwacji oraz przeprowadzonych działań. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotykam tutaj materii bardzo delikatnej i (zwłaszcza w naszym kraju) moje poglądy mogą być bardzo kontrowersyjne, z czego zdaję sobie sprawę i na co jestem przygotowana, w tym na ewentualne ataki, ale uważam, że poznawszy ten problem nie mam prawa dłużej milczeć.

Bóg/Stwórca nijak ma się do wiary katolickiej, gdyż jest miłością absolutną, stworzeniem na własne podobieństwo. Jezus nigdzie nie nawoływał by czcić krzyż jako znak cierpienia i pod nim padać, jak nawołuje kościół katolicki.

Wierzę, że powyższy post da dużo do przemyśleń dla zbłąkanych „owieczek”.

Algorytm Życia] Ko(Ń)-jec C(i/Y)T-A-tu

Żaden BO(o/ó/u)[g/k], który miałby sic! cokoLwiek jak/gdzie/kiedy wsPÓLnego z RO-ZOOmem, przeNigdy Nie G-LOSił by texTUR w (s)TYLu: „czyńcie sobie Ziemię podDANĄ„.
Bo tego Nie poWiedział żaden BO(o/ó/u)[g/k], tyLko p-a.n. (nad/pod/do/w)-ZORca. I za to wLOŚnie zOS–TAU cALLkoWicie UNiCES-T-ViOny. A kim/czym jest „iT-O” miejsce, i ci Wszyscy tutaj, o (d/t)ym będzie daLEJ.


S(O/0)S!  (w [C/W]ODzie zRODła Gr[a/e/Y]/Bac[c/k]a-terr’i/Bat–t[i]er/B[I/Y]T-wy) –•– •••–––/––••• S(L)ave Our(o) Soul’s/Skin’s(Sh[ee/i]p’s)/Slav(ery)’s ––••––•••–•– tj. RAT(a)-tRój kR(UL’u) Dusze/Ciała(„Stadzie” Statuty)ROLe/Bez-woli-mienia(Car-rier/Gai-er/Kar-ier’y za-wód-lova’ej)

https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/zakazenia-bakteryjne/164030,zakazenia-paleczka-okreznicy
https://www.mp.pl/pacjent/leki/lek/29564,Colistin-TZF-liof.-do-sporz.-roztworu-do-wstrzykiwan.-infuzji-i-inhalacji
https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fmicb.2019.02267/full
https://koroun.nil.gov.pl/
https://jezuici.pl/2018/07/marta/

({MÆT-URe}F{L}E{e}T) מטורפת/(مجنون) سلا مبيت SzAL-o(n[y]/m) BAY(i)t (aRab./he[r]b.) – (S-Vir-us-om) Pokój Domu (Burda-lovi) temu

https://www.youtube.com/watch?v=JP88M9do2P8
BA-S[A/O]LaR-DUs –i   Śr.: SztyLet.
BasaNiTes –is   KaMiEŃ pRoBierczy.

Basa-U-Trix –icis  Wróżka, Wieszczka.
BaSCANus –i   Urzeczenie, URok.
Bascauda –ae   Cebrzyk metaLowy.
BasCiNo – 1.   Rzucać urok, CZARować.
BASiAcio –onis   Całowanie.
BasiaTOR –oris   Ten, kto całuje.
BasiLEA –ae  Śr.: 1) CESARZowa, 2) KRÓL(e/o)w[N]a.
BasiLeum –i   Śr.: 1) Cesarstwo, 2) KróLestwo.
BasiLeus –i  Śr.: 1) Cesarz, 2) KróL.
I. BasiLica –orum   Greckie opracowanie zBi(o/U)RÓW justyniańskich, rozpoczęte w IX w., z INICJA[{Ł}/cji]tywy cesarza BazyLEGO I, a uKOŃczone za panowania jego SYNa LEOna FiLOzofa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bazylika_%C5%9Bw._Piotra_na_Watykanie
II. BasiLica –ae  1) PORTyk, pod którym oD[y]BY-wano sądy i sprzedawano rzeczy. https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/nieuczciwa-licytacja-kaliguli/
2) HaLa pałacu cesarskiego, 3) HaLa sądowa, 4) BazyLika, 5) Miejsce MUSztry pod dachem w obozie w razie nie-po-[z]GODy, 6) Tytuł honorowy wyBiTNiEJSZYCH kościołów.
BasiLicaris –ae  Dotyczący bazyLiki.
BasiLicarius –ii  Stróż bazyLiki, ZaKrystian.
BasiLice   WspaniaLe, po króLewsku.
I. BasiLicus –a –um   1) KróLewski, 2) Świetny, Wspaniały.
II. BasiLicus –i    NajLepszy Rzut w GRzE w kOŚci. https://nowypoczatekswiata.wordpress.com/ [Dom DUSz i Giełda kOŚci]
https://doroszewski.pwn.pl/haslo/gildia/
https://context.reverso.net/t%C5%82umaczenie/niemiecki-polski/Geld
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Medrcy-ze-Wschodu;3940312.html [czyLi jak cHeMix-C-zną STŁUCzką z MiR-Re gówna, po ex-TRAKCJi wy-odREMbnienia w „D(O/Y)Mek” M-[i]GŁY (zJONizowany GA{s/z} PLA{z}MY) swoboDNY’ch, zCZYTAJ VoL.nych JON’UV, odZYSKać Żół[w}tko, czytaj ZŁO-to „KsięŻYCA i SŁOŃca” <=> eLECT[R]o-Tyczne OPAS-sanie https://www.concertina-wire.org/
https://naukatolubie.pl/tajemnica-mgielki/
https://bestairtech.pl/produkty-nawilzacze-powietrza/ultradzwiekowy-generator-mgly/ultradzwiekowy-generator-mgly-dk9-36/
BasiLisCiNus –a –um  Jadowity, Trujący.
BasiLiscus –i   BazyLiszek http://www.historycy.org/index.php?showtopic=212439
BasiLissa –ae  Śr.: KróLowa, Cesarzowa.
BasiLoGRAphia –ae   Księga o cesarzach bizantyjskich https://context.reverso.net/t%C5%82umaczenie/angielski-polski/bizarre
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ibiza
strumień z Rozety https://pl.wikipedia.org/wiki/Alfa_Ursae_Minoris
https://context.reverso.net/t%C5%82umaczenie/polski-angielski/lustro rozchodzi siew  w pokoju http://doroszewski.pwn.pl/haslo/niebosk%C5%82on/
[kto to taki Maior – maius, będzie szeroko w dziaLe o stópDNiA’ch nauczko/wojskowych] przyp. wLOSny
Basio – 1.   Całować.
Basis –is   Śr.: 1) podStawa, S-pód, 2) podMURowanie, podWALina, Baza, 3) Udo.
Basium –ii   poCAŁUNek.
Bassa –ae  Śr.: Baszta, Namiestnik sułtana TuREckiego.
Basse   GłębOKO. https://doroszewski.pwn.pl/haslo/baryton/
BassiLitas –atis   Grubość.
Basso – 1.   Zniżać, Obniżać.
Bassus –a –um   1) Nisko położony, 2) Śr.: dominium bassum – niższa władza, zwł. sądowa.
Basta –ae   1) Bastion, Szaniec, 2) Baszta.
Bastaga –ae  Śr.: Obowiązek przewożenia ciężarów pubLicznych, podWODA pańszczyźniana, Ciężar prawa feudaLnego.
BastaGARius –ii  Śr.: 1) Obciążony obowiązkiem bastagi, 2) Tragarz.
Bastarda –ae   Śr.: 1) ForMAT papieru, 2) Rodzaj pisma.
I. Bastardus –a –um   PozaMAŁŻEński, Nieprawy.
I. Bastardus –i  Dziecko z nieprawego łoża, BaSTARd. https://pl.wikipedia.org/wiki/Krojcok
Basterna –ae  1) LEKtyka, 2) Wóz wojskowy, 3) MACHina wojenna.
BaSTERnarius –ii   PoGANiacz mułów niosących LekTykę.
Bastia –ae Szaniec. https://doroszewski.pwn.pl/haslo/bestia/
Bastida –ae  Śr.: 1) Szaniec, 2) forTECA, 3) zamek.
BastiLe –is   Śr.: Forteca.
BastiMENtum –i   Śr.: BUDOwLa, 2) Zamek, 3) Bastion.
Bastio – 4.  1) Umacniać, Oszańcowywać, 2) w-Z-nosić.
Bastita –ae   Szaniec.
Basto –onis   Kij (jako oręż w poJEDYNku sądowym).
BasTONERius –ii   Śr: Sługa niosący berło.
Bastonicum –i  Śr.: Więzienie.
BasTONUS –i   1) Laska, 2) Kij pieLgRZYMi.
Bastum –i   1) Kij, Laska, Pręt, 2) Kij pieLgrzymi.
BaTALiA –ae  Śr.: 1) WaLka, 2) Pojedynek sądowy.

BatifoLLum –i   Śr.: Wieża obLężnicza. https://doroszewski.pwn.pl/haslo/or%C4%99%C5%BC/
Batioca –ae  PUCHar, KieLich.
BatoLica –ae   KieLich.
BatracHiTae – arum  Sekta reLigijna.

Bat-T-ALia –ae  Śr.: 1) WaLka, 2) U-MOCnienie, Szaniec.
https://context.reverso.net/t%C5%82umaczenie/angielski-polski/bat
https://lacinski-polski.polskoangielski.pl/tlumacz9/6841-terra
https://context.reverso.net/t%C5%82umaczenie/angielski-polski/battery
BatTica –ae   Szczekanie.
Bat-ti-TURA –ae   Śr.: 1) Chłosta, 2) Uderzenie, 3) P-ULs.
Batto – 1. Śr.: 1) Chłostać, Bić, 2) SYMBOLicznie uderzyć na ZNAK przyWRÓCENiA do stanu NiewoLi, 3) Pukać.
BattoLOGia –ae   1) GaWĘDA, GADanina, 2) B-REDnie.
Bat-tu-ALia –ium   1) Szermierka, 2) Bicie się kijami. https://www.youtube.com/watch?v=LFSqI4UacYg
Bat-tua-TOR –oris   Fechmistrz. https://doroszewski.pwn.pl/haslo/fach/
Battudo –inis   MaśLanka.
Battuo –ui – 3.  1) Fechtować, 2) Bić, Chłostać, 3) Trzepać, 4) Młocić.

https://www.youtube.com/watch?v=vPU_AW4gf_g
https://www.youtube.com/watch?v=YrrwsDszTbg
https://www.youtube.com/watch?v=1RM2TV4vDUY

cyt. siewBie wCZAS-Niej-szyn-E(cH/G)o: {„TOŃ” A-TENcja, jest Formą powstałą na skutek Różnicy Po-TENcji-A-Łów, bo gdyby Ich (Stron) nie było, w zEro[s’ie] „ViD-M[O]-USzce, Nie ma przePływu. A w Niczym, Nici U-MyśLi się Druk/Szyć/Form-ova(ć/L) nie da, tym bardziej, aby po-tym Wy-buchać miała 😉

Ryt-uał TaL-M(cH)üd
Je-Bus’ici – Syfon’y
Sy(m/n)FONia HORusA
(A/E)igida – Koza
Agnus – Baranek
Ern(e/o) – BieLik/Piekło/BiałoG[Æ/o]N
Ker(c/z)e – Świeca
PoL(i/y)-GEN’s do-śVia[d/t]-cZALny

PoL!  Na PoLLuksa! (rodzaj przysięgi, zakLęcie)
PoLaenta –ae  Mąka jęczmienna.
PoLcinus –i  Śr.: Miara iLości zboża.
PoLimen –inis  1) Gładkość, 2) Ozdoba.
I. PoLio – 4. 1) Gładzić, PoLerować, 2) Prasować, 3) Odczyszczać, 4) UdoskonaLać, 5) Obchodzić się z kimś łagodnie, 6) Poprawiać. [Gówno] przyp. wLas-ny
II. PoLio –onis 1) Ten, kto wygładza, PoLeruje, 2) FoLusznik.
PoLis –is  Miasto-państwo.
PoLite  Doskonale, Wytwornie, Ozdobnie.
PoLitia –ae  1) Ustrój poLityczny, 2) Zorganizowana społeczność, 3) Zarządzanie, Rząd.
I. PoLiticus –a –um  PoLityczny, Państwowy.
II. PoLiticus –i Śr.: Zarządca, Administrator.
PoLities –ei  1) Czyszczenie, 2) Czystość, 3) ELegancja, Wytworność.
PoLitio –onis  1) PoLerowanie, Wygładzenie, 2) Tynkowanie, 3) Uprawa roLi, 4) Umowa z roLnikiem, który przyjmował na siebie obowiązek uLepszania uprawy cudzej roLi.
PoLitor –oris  1) Ten, kto wygładza, SzLifierz, 2) Nadzorca oraczy, 3) PiLny oracz.
PoLitura –ae  1) Wygładzenie, WypoLerowanie, 2) WydeLikacenie, 3) Gładkość.
PoLitus –a –um  1) Wygładzony, 2) Ozdobiony, 3) DeLikatny, 4) ELegancki, 5) Gustowny, 6) Wykształcenie (poLitiores Litterae – literatura, wykształcenie humanistyczne).
PoLLae –arum  Firanki, Zasłony.
PoLLen –inis  DeLikatna mąka.
PoLLens –ntis  1) Wpływowy, 2) Znaczny, Potężny, Możny, 3) Skuteczny.
PoLLenter  SiLnie, Potężnie.
PoLLentia –ae  Moc, Potęga.
Polleo –ui – 2.  1) Być silnym, 2) Mieć znaczenie, Mieć powagę, 3) Być sławnym, 4) Obfitować w coś.
Pollex –icis  Kciuk, Wielki palec (utroque pollice laudare – bardzo chwalić, utroque pollice favere – wspierać z całych sił, pollice verso – odwróciwszy palec ku dołowi dać znak wydania na śmierć pokonanego gladiatora).
Polliceor –citus sum – 2.  1) Przyrzekać, Obiecywać, (montes auri polliceri – obiecywać złote góry), 2) Ofiarowywać, 3) Złożyć jednostronne przyrzeczenie bez wyraźnego przyjęcia z drugiej strony.
Pollicitatio –onis  1) Jednostronne przyrzeczenie bez wyraźnego przyjęcia z drugiej strony (pollicitatio dotis – jednostronne nieformalne przyrzeczenie posagu), 2) Obietnica.
Pollicitator –oris  Ten, kto przyrzeka.
Pollicitatrix –tricis  Ta, która przyrzeka.
Pollicitor – 1.  Często przyrzekać.
Pollicitum –i  Przyrzeczenie, Obietnica.
Pollicitus –a –um  Przyrzeczony, Obiecany.
Pollictor –oris   s. pollinctor –oris  Ten, kto myje zwłoki lub je namaszcza.
Pollubrum –i  Miednica.
Polluceo –luxi –luctum – 2.  Ofiarowywać.
Pollucibilis –e  Godny ofiarowania, Wystawny.
Pollucibilitas –atis  Wspaniałość, Okazałość.
Pollucibiliter  Wspaniale, Wystawnie.
Polluctum –i  Ofiara, Uczta dla bogów.
Polluibilis –e  Nieczysty.
Polluo –ui –utum – 3.  1) Splamić, Zanieczyścić, 2) Zhańbić, Splugawić.
Pollute  Haniebnie, Nikczemnie.
Pollutio –onis  1) Splamienie, 2) Znieważenie, Zhańbienie.
Pollutus –a –um  1) Zhańbiony, 2) Zniesławiony, 3) Występny, 4) Trędowaty.
Pollux –icis  Duży palec u ręki.

Polodrus –i  Źrebak.

Polonicus –a –um  Polski (ius Polonicum – Śr.: Prawo polskie, datio iuris Polonici – Śr.: nadanie prawa polskiego.
I. Polonus –a –um  Polski.
II. Polonus –i  Polak.
Polus –i  1) Biegun północny, 2) Niebo.
Polyandria –ae  1) Obfitość mężczyzn, 2) Małżeństwo, w którym jedna kobieta ma jednocześnie wielu mężów.
Polyandrium –i  Śr.: 1) Cmentarz, 2) Pojedynczy grobowiec.
Polychronius –a –um  Długowieczny, Długotrwały.
Polygamia –ae  Wielożeństwo.
Polyhistor –oris  Erudyta, Człowiek dużej wiedzy.
Polymita –ae  Kapa na łóżko.
I. Polymitarius –a –um  Adamaszkowy.
II. Polymitarius –ii  Tkacz adamaszku.
Polypticha –orum  Księgi podatkowe.
Polyptychum –i  1) Spis, Rejestr, Lista, 2) Archiwum kościelne, 3) Śr.: Opis dużej posiadłości ziemskiej.
Polyptychus –i  Kilka tabliczek drewnianych pokrytych woskiem do wielokrotnego zapisania, związanych sznurem przeciąganym przez otwory na marginesie.
Polyposus –a –um  Mający wrzód w nosie.
Pomararium –ii  Śr.: Szopa na owoce.
Pomarium –ii  Sad, Ogród owocowy.  [na wpółżywy martwy/trupi] przyp. własny
I. Pomarius –a –um  Owocowy, Dotyczący owoców.
II. Pomarius –ii  1) Sadownik, 2) Handlarz owocami.
Pomatio –onis  Zbiór owoców.
Pomeridianus –a –um   s. postmeridianus –a –um  Poobiedni, Popołudniowy.
Pomerium –ii  1) Poświęcona przestrzeń po obu stronach murów rzymskich, 2) Przedmurze, 3) Mur, 4) Śr.: Ogrodzenie z bali budowane przed murem i umacniane ziemią, 5) Granica, 6) przen.: Zakres.
Pometum –i  Sad, Ogród owocowy.
Pomifer –a –um  Przynoszący owoce, Owocujący (pomifera – drzewo owocowe).
Pomoerium –ii  1) Poświęcona przestrzeń po obu stronach murów rzymskich, 2) Przedmurze, 3) Mur, 4) Granica, 5) przen.: Zakres.
Pomoriolum –i  Mały sad.
Pomosus –a –um  Bogaty w owoce.
Pompa –ae  1) Uroczysty pochód, procesja, 2) Orszak, 3) Przepych, Wspaniałość (ad pompam vel ostentationem – dla przepychu lub okazania), 4) Obfitość, 5) Próżność, 6) Marność.
Pompabilis –e  Okazały, Wystawny, Wspaniały.
Pompabilitas –atis  Świetność, Wspaniałość.
Pompabiliter  Okazale, Wystawnie.
Pompalitas –atis  Świetność, Wspaniałość.
Pompatice  Okazale, Wspaniale, Pompatycznie.
Pompaticus –a –um  1) Wspaniały, Okazały, 2) Pompatyczny.
Pompatilis –e  Wspaniały, Okazały, Pompatyczny.
Pompatus –a –um  Wspaniały, Okazały, Pompatyczny.
Pompisatio –onis  Śr.: Przepych, Okazałość.
Pompo – 1.  1) Obchodzić wystawnie, 2) Celebrować.
Pompose  Okazale, Na pokaz.
Pompositas –atis  Przepych, Okazałość.
Pomposus –a –um  1) Wspaniały, Okazały, 2) Pompatyczny.
Pompulentus –a –um  Okazały, Pompatyczny.
Pomulum –i  Jabłuszko.
Pomum –i  1) Owoc, Jabłko, 2) Drzewo owocowe, Jabłoń.
Pomus –i  1) Drzewo owocowe, 2) Owoc.

E.T. – wSpół-czynnik (Re-duk(t)-cja) o(d)SADzenia wiązań/szycia w pary dip(lo/ol)-id. przeDziałów, roZmieszcZONYch tak w Va-GEN’ach, oczyWIŚcie sic! DOC-onane w LaboRATorium: zabawa w Hi(b/D)R(i/y)Dy, po-przez Nienaturalne łączenie cH-Rom(o)-SOM’uv wielu gatUNków w Yeden skład PoCiągu, np. Yeti, V[i]aRum-kłujące Re-kłam’y typu Master Yoda(Juda) and Yedi kNights order/temple: ryj-zbój-cerze (anioły) (zbrojne ramię) „Pana Boga”.
Przykładem niech posłuży HARPia https://www.youtube.com/shorts/-Qo90vSUASo – odPad proDukcyjny (wersja cywilna), ot tak, żeby Stado sobie poMyślało, że takie co sobie naturalnie żyło między Nami.
Spróbuj sobie wyOBRAZić, jak wygląda i jakie ma możliwości „wersja bojowa”.

Pamiętam, że kiedyś, kiedy byłem mały, a na tyle duży, żeby chodzić samemu na „Plac zabaw”, to siedzieli tam, tacy więksi ode mnie, zbierali takich, co się chcieli pobawić z Nimi razem i koME(n)dy tym małym wy-dawali, a Ci w(y)prawiali Je w Czyn, np. wejście (przeciwnie do zjazdu) na zjeżdżalnię. I dawali Ci Starsi (w nagrodę) za to tituli/stopnie nauczko/wojskowe. Jak taki mały słuchał, dobrze podŁU[k/G] Nich robił, to awanSOWAł (co stopień), a jak źle, to Go deGRADoval’i.  https://doroszewski.pwn.pl/haslo/%C5%82ugowa%C4%87/

No tak…, lata jednak lecą i z pewnych za-chowań się wyrasta, lub co bardziej, na pewne czyjeś za-ścianki się nie-po-z-woli.

Więc zgodnie ze stanem umysłu (w zabawie), nadajecie sobie tytuł/stopnie wojskowe, to chociaż Wam przybliżę, bo Świa[d/t/ł]o-MIRości raczej nie posiedliście, cóż to one znaczą.

Więc  http://www.math.edu.pl/szereg-geometryczny jest tworzącą Figury (bojowej), stąd jest (Pan[i]) od nieDawna Sze[L/R]EGOwy, jako Element tegoż Szeregu.

Po Laciumie: Cap(p)o –onis  s. Capra –ae  to znaczy (kolejno) ad.1: 1) Kapłon, 2. przen.: Kogut; 1) Strzyc, 2) Ścinać drzewa; ad.2: 1) Koza, 2) Sarna – stąd dwie (taśmy) rogi „naPTAKane”.

PlaTon, to z gRęki καλώς καγαθος, czyli dosłownie Kalać i kaganczyć (Duch i Ciało) tegoż Sze[L/R]EGOwego – a wskazuje to na tego Kalającego – KaloKagatia https://en.wikipedia.org/wiki/Kalos_kagathos

Odnośnie Sierżanta, Chorążego vel Aspiranta, popełniacie poważny błąd logiczny, gdyż się to do jednej „osoby” odNosi (nie wspominając o dodatkowych gRADacjach dla tych stopni), a otóż SigniFer

https://www.imperiumromanum.edu.pl/wojsko/jednostki-armii-rzymskiej/signifer/
to był właśnie Ten, który niósł znak tejże Figury (bojowej), za którym  (ku Wolności Waszej i Naszej) łupić podążali. Stąd „Chorąży” – dzierżył w Dłoniach, czy bardziej Aspirował do dzierżenia Chorągwi (drzewca ściętego), czyli martwego. Skoro mowa (pisana), to Aspere znaczy: 1) Przykro, Surowo (obruere aLiquem asperius – potraktować kogoś surowiej, 2) Nieprzyjaźnie, 3) Gwałtownie.

Aspero znowu znaczy: 1) Zaostrzyć, 2) Uczynić coś szorstkim, 3) Drażnić, 4) Spotęgować, 5) przen.: Wzburzyć, Rozjątrzyć, 6) pass.: Rozgniewać się.

Porucznik, to po Rosyjsku: Поручить, czyli Pouczać.

Kapitan, jak nie wiadomo „Head-ma-sTer”, gdyż o Kapitał chodzi, czyli CapitaLia –ium Śr.: Pogłówne, podatek na rzecz króla, zatem dotyczący głowy lub życia, a nawet grożący śmiercią, dlatego temu komuś, w bliżej nie-znanej Prze-strzeni, poWIERzano wszytkie Duszki (nad i pod po-kładem) w Jego rozWAŻania. A któż to taki był?

Skoro CapitaLis –is  w Średniowieczu oznaczał Wierzyciela, to trza było s-tworzyć Kapit(a/u)łę – najstarszą formę aL(e/i)f[t]-BETu Laciumskiego, czyli w zabawie stworzyć  sobie „RAM-y-JONa” ILu[fu]zji tejże zabawy właśnie.

Więc musiał b(i/y)t jakiś ktoś „kumaty” lub co bardziej na tyle Głupi, żeby to OGARniać. I właśnie dlatego „wybuchł z Niczego” Capitana(t)ria –ae, czyli Urząd, gdyż Wszyscy jak jeden jesteście w s-tworzonej przez się zabawie „U-rząd(l/n)ikami”, od U-rządleń Biednych, Poczciwych, Niewinnych Istnień i za to właśnie, weźmiecie Niegrzeczniuchy udział w Grze ładniuchy (ale faktów, jak mawiają mnożyć nie należy [przed czasem]), bo Czasem (z różnych po-budek), może Wam wrócić jak jednemu Ro-ZOO[m/n] do Głowy.

Więc wracając Capitaneus, był to Urząd w koMUNach (Komuniści innych form nie znają) WŁOSkich (akuratnie).

Sprawował Go Starosta, jako Namiestnik (na miejscu) króla, a także Tenutariusz (teNuta to dobra króLewskie), Gubernator (myśliwy PiLot we-sole’j wycieczki w przeSTWóRza), MAR-grabież, Za-rządca, Dowódca (wiadomo) wojskowy, Wasal, Baron, PodEst, czy wybrani Capitanei pLebis Reprezentanci pospólstwa wybrani w 1407 roku w Krakowie.

Więc dzięki CapiteLLum –i  Głowicom koLumn, DiSney-a Sen wieczysty s-pełnia się – Zameczek stoi, a jak runie, to Go od-budują, bo „Jak stoi, to się chce…” mAwiał Mój Tata 😉

I. Maior – maius 1) Większy, Wyższy, Ważniejszy, Rozleglejszy (vis maior – siła wyższa, zdarzenie, któremu człowiek nie potrafi się przeciwstawić, causae maiores – sprawy ważniejsze, maioris Loci personae – wyższa warstwa społeczna w starożytnym Rzymie, tj. honestiores, fLamines maiores – kapłani Jowisza, Marsa i RomuLusa Kwiryna, maior trimus – mający więcej niż trzy lata), 2) Przełożony, 3) Osoba która ukończyła 25 lat, osoba pełnoletnia (maior aetas – pełnoletność, tj. ukończenie 25 lat, maior annis s. maior aetatis – pełnoletni, natu maior – starszy wiekiem, zwł. ten, który ukończył 25 lat w przec. do minor), 4) ecclesia maior – kościół katedralny, 5) clericus in maioribus – duchowny posiadający wyższe święcenia, 6) pro maiori causa habere – Śr.: mieć sprawę o tzw. Większe, tj. poważniejszą rzecz przed innym sądem, 7) ad maius iurare – Śr.: składać przysięgę w sprawie większej sumy pieniędzy, 8) maior pax et tranquillitas terrae – Śr.: pokój ziemski, 9) praepositio maior – przesłanka większa, 10) suppositio maior – supozycja ogólniejsza, 11) patruus maior – brat pradziadka, 12) socer maior – pradziadek żony,
II. Maior –is 1) Człowiek wyróżniający się godnością, Dostojnik, 2) Przodek (mos maiorum – zwyczaj przodków, tj. prawo zwyczajowe), 3) ascendenci od szóstego stopnia, 4) maiores – krewni wstępni dalszego stopnia, prarodzice, 5) Poprzednik w posiadaniu, 6) maior civitatis – głowa państwa, 7) maior domus – Śr.: a) zarządca domu, b) zarządca dworu, c) zastępca biskupa, d) wójt kościelny.

Pułkownik – (nie) Wiem czemu tak pisane [znaczy dla zmyły bardziej), to po prostu Skrzydłowy (Wódz), który wyKreślił połę ELi-psi (Półkole) i za-@ak-wNiknął (z marszu w Rdzeń wRóGa) po wcześniejszym Roz-poZnaNiu.

Po to Wataha wykReśla całą ELi-psis, aby DOCładnie wySzukać Lamina note – Pięt[ę/no] A-CHILLesa – najsłabszy Punk-t Co(m/n)-struo. Więc gdyby był to np. H[e/i]t–Man polny, byłby to Capitaneus campester, czy Capitaneus classis – Admirał, czy Capitaneus generalis  s. summus, czyli GENerał.

Zatem badając zawartość papieru w papierze, stwierdzam, że Lipa Punki i Paniunki Wielka, ale jak mAViAją staro/nowo-ży(d/t)ni: You don’t join the Corp., to feel good.

A tak na poważnie (poza trumną gRóbOwca) https://www.youtube.com/channel/UCUeKmqU1yFSVyGxXIIyFPzg
to ZaPALesse’ńcy systemu Pre-ppering, roznieśliby Wam paPier-zaną cHATę, tak, że nawet byście nie v[i]ede’li o tem, a Was samych, nie wiem…, chyba w Yæ-sir i na TAR[g/k] po-handLOVE’ć, kto da VINcej.

Podobnie raczej sądzą K.L. ækier-hEreTycy, chodzący w Su(ł)tan-nach (jako Ve-sir Sułtani), wodząc Stado jedno-czesn(i)e, że tam jaKi inne viaRUM (od Tutaj-ma-MONa) wyznają.

Amen-HOTep, skoro w temacie znowu stoi, to w DO–Słowiu Macież-aktywna znaczy, zatem Star-o-ŻYTni Vedę mieli, o jakiej Obecni’m się Nie śniło (lub zajęci czem innym nie próbowali).

Znowu, jeśli kto s-poste-gAVczy, to zaUVEżył, że Maska pośmiertna (obecna obecnie na ciał/twarzach żywych) TutancHAMon’a wskazuje zGODnie z roz-kładem Et(h)er-gen-tycznym, tam Kobieta z-munio-fico-van’a została – na Czole Wąż po prawo (percept/ktywą materia[ł]’u Mumii) wskazuje ziemski Rubi(n)/Czerwony (Kobiecy) as-pect(o), za to po lewo Sęp (Męski) Niebieski – Kobieta ma Od-wrót-nie do Mężczyzny, a dlatego to, że zcal/łączony Kwadrat sum tych samych poTENcji-ałów, jako Deute-ryt (do kwadratu): para trzymająca się za ręce (w Miłości) na-przeciw siebie w stosunku w inicjacji wy-trysków (wieniec’ących Akt kwadratu sum HeLios/Logos DNA), waRunK(ł)uje (daje Przy-czynek) Ovoc-ova(l)niu – Szyciu noVe’Ych po-jazdów, na które czekają (w Obiegu) Nie WcieleONE Duszki. I tak to właśnie miało i ma miejsce.

(Anthro)PoMORphic – (…) Bakterie/Kwiaty/Owady/Zwierzęta nacechowane (poziom/Widmo/zamknięte) w Ludzkim ciele (Florales et Fauni Conscia EvoLutia)

(IntRo/ANThro)Pol(Us)ogium – Poznanie przez Swobodne Opadanie do Wnętrza Grot(ób)/Jaskini/BiegUNa’óv

MANci-pAre ef-fectu(i) – Obrazu sPar-owanie miar/skuteczn(i)e: M.(E.D.)ith-i-[C/S]ine – Ducha i gLiny (ciała)

https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2001150

TutaNchAmon <=> Tutaj-ma-MO(o)N <=> Tutaj ma moNETy (C[g/h]r[z]ywny/O-ból’ałe Księ-życ(i)e) „ƆOC” (dla Prze-kaźń-wodzika)

Na-zaReth: Na-zAD(Na-po{w}Rót „kRóla [CiGÆN–ROM’ów] – [C/S]-[i/y]NA(j)Bog’ów”) z Ziemi Egi-Isra-EL’skiej do Ziemi Galli-(c/s)iona-ski’ej (kRak/kURnika/Polski)

Pozostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *